niedziela, 1 października 2017

Regenerum - regeneracyjne serum do włosów

Ostatnim już kosmetykiem marki Regenerum, jaki miałam okazję testować, poza serum do twarzy i szamponem do włosów, jest serum do włosów. Przyznam, że wiązałam z nim spore nadzieje, po tym, jak doskonale sprawdziło się u mnie serum do twarzy. Czy i ten produkt się sprawdził? Spójrzmy.

Z góry ponownie przepraszam za zdjęcia! Wciąż nie poradziłam sobie z problemem z kartą...


Serum, podobnie jak szampon do włosów, zamknięte jest w miękkiej białej tubce. Nie narzekam, z łatwością przecięłam pod koniec opakowanie i zużyłam produkt do końca. Na szczęście dobrze wydobywało się je z opakowania, dodatkowo produkt był zawsze na samym dnie, ze względu na budowę tubki, przez co nie musiałam dodatkowo potrząsać nią, by wydobyć serum na zewnątrz.


Produkt ma bardzo lekką, śmietankową konsystencję i dobrze trzyma się włosów. Zapach jest delikatny, słabo wyczuwalny, więc dla tych z nas, które nie przepadają za zbyt intensywnymi zapachami w kosmetykach, to wyjście będzie doskonałe.

Serum możemy stosować według własnych potrzeb: jako kurację lub przez cały rok. W jego skład wchodzą między innymi:
  • hydrolizat proteinowy z nasion drzewa karob, który odżywia i wzmacnia włosy, zmniejsza ich łamliwość i zwiększa odporność,
  • ekstrakt z kiełków soi i pszenicy, które nawilżają i chronią włosy oraz przyczyniają się do ograniczenia i wypadania,
  • prowitamina B5 i olejek rycynowy, które wzmacniają włosy, nadają im połysk oraz zmniejszają skłonność do rozdwajania


Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Silicone Quaternium-16/ Undeceth-11/ Butyloctanol/ Undeceth-5, Stearyl Alcohol, Glycerin/ Hydrolyzed Ceratonia Siliqua Seed Extract/ Zea Mays Starch, Behentrimonium Chloride/ Isopropyl Alcohol, Dimethicone, Panthenol, Ricinus Communis Seed Oil, Butylene Glycol/ Glycine Soja Germ Extract/ Triticum Vulgare Germ Extract, Tocopherol, Parfum, Disodium EDTA, Benzyl Alcohol/ Methylchloroisothiazolinone/ Methylisothiazolinone, Citric Acid.


 Działanie produktu uznałabym za poprawne. Niestety, nie wyróżniało się niczym szczególnym. Może być to spowodowane tym, że moje włosy są naprawdę bardzo zniszczone i wymagają naprawdę silnego działania. Nie wykluczam, że gdyby padło na mnie wymagające włosy, efekt byłby zauważalny

Ja jestem przekonana, że nie powrócę do tego produktu, ale jeśli tylko Wasze włosy nie wymagają aż tyle uwagi, możecie spróbować, w końcu serum do twarzy sprawdziło się u mnie znakomicie!

Pojemność: 125 ml
Cena: 19,99 zł



****

Nieubłaganie szybko zbliżają się moje urodziny i bardzo kuszą mnie zakupy... Może jakiś haul? :)

niedziela, 24 września 2017

Regenerum - regemeracyjny szampon do włosów

Kolejnym produktem marki Regenerum, który miałam przyjemność testować, był regeneracyjny szampon do włosów. Po raz kolejny, jak w przypadku serum do twarzy, był to pierwszy produkt tego typu, który miałam przyjemność stosować, jeśli chodzi właśnie o tę markę kosmetyczną. Zdradzę od razu, serum do twarzy byłam zachwycona, a jak w przypadku szamponu do włosów? Sprawdźmy.

Z góry przepraszam za jakość zdjęć. Od pół roku szukam karty do aparatu albo czegokolwiek, co umożliwiłoby mi przeniesienie zdjęć z aparatu na laptopa. Bezskutecznie.


Kosmetyk przychodzi do nas w miękkiej, białej, minimalistycznej tubce i kartoniku, który schowany na dnie szuflady został zniszczony do tego stopnia, że aż żal pokazywać. Myślę, że opakowania tych kosmetyków są bardzo charakterystyczne i typowe dla marki. Dla mnie miękka tubka była świetnym wyjściem, bo w odpowiednim momencie mogłam ją przeciąć i zużyć kosmetyk do końca.
Jednakże w przypadku tego kosmetyku bardziej odpowiednie byłoby opakowanie z pompką, ale dlaczego - o tym przekonacie się za chwilę. ;)


Skład: Acqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, PEG-4 Rapeseedamide, Amodimethicone/Trideceth-12/Phenoxyethanol/Cetrimonium Chloride, Glycerin/ Zea Mays Starch/ Cystoseira Compressa Extract/ Benzyl Alcohol, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Panthenol, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, PEG-120 Methyl Glucose Trioleate/ Propylene Glycol, Phenoxyethanol/ Ethylhexylglycerin, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Polyquaternium-10, Ciric Acid.

 Szampon powinien być zamknięty w pojemniku z pompką ze względu na swoją bardzo gęstą konsystencję. Niestety, znacznie utrudniała mi ona stosowanie produktu. Powodowało to też, że kosmetyk był mocno niewydajny.


Szampon zawiera w swoim składzie:
  • hydrolizat keratyny - wspomaga odbudowę włosów, zapobiega ich splątaniu oraz ułatwia rozczesywanie,
  • prowitaminę B5 - wzmacnia włosy, nadaje im połysk i zapobiega rozdwajaniu,
  • kompleks z brązowych alg - zwiększa odporność na działanie wysokiej temperatury, czynników zewnętrznych i substancji chemicznych
Dodatkowo producent zapewnia, że szampon może być stosowany okresowo jako kuracja lub przez cały rok, zależnie od naszych potrzeb.

Myślę, że to dobry produkt, bo dobrze mył włosy, były po nim sypkie i świeże, choć nie zauważyłam, by plątały się mniej. Na minus na pewno jest wydajność i konsystencja, przez którą szampon zatrzymał się dla mnie na poziomie przeciętnych produktów i myślę, że już do niego nie powrócę.

Pojemność: 150 ml
Cena: 19.99 zł

piątek, 7 kwietnia 2017

Regenerum - regeneracyjne serum do twarzy

Markę Regenerum dotychczas, aż wstyd przyznać, kojarzyłam przede wszystkim z produktami do rąk i paznokci. Kiedy tylko pojawiła się możliwość przetestowania serum do twarzy rzeczonej marki, nie zastanawiałam się ani chwili. Tym bardziej, że - jak pisze producent - serum przeznaczone jest do każdego typu cery. Nie mogłam się powstrzymać, by nie przetestować tego maleństwa.


Tubkę z serum otrzymujemy w kartoniku, na którym w czytelny sposób rozpisane są właściwości produktu. Skupię się jednak na tubce, w której otrzymujemy produkt. Na samym początku ogromny plus za pompkę, ponieważ dzięki niej jestem całkowicie pewna, że do serum nie dostają się żadne zarazki. Kolejny plus za to, że tubka jest miękka, więc będę mogła przeciąć ją pod koniec użytkowania. Pod światło możemy też zobaczyć, ile produktu nam zostało.



Konsystencja serum jest dość specyficzna, ale niesamowicie przyjemna. Pierwsze, co przyszło mi na myśl w trakcie pierwszego użycia, to to, że produkt jest satynowy. Jest dość zbity, ale z łatwością rozprowadza się na skórze. Dodatkowo ma bardzo delikatny zapach, niemal niewyczuwalny, który znika zaraz po aplikacji.



Jak pisze producent, jednymi z komponentów składu są:
  • peptydy matrykinowe, które mają za zadanie przyspieszać odnowę komórek skóry oraz pobudzają produkcję kolagenu,
  • ekstrakt z nasion soi, który ma działanie intensywnie nawilżające i wygładzające oraz przeciwstarzeniowe.

Skład: Aqua, Synthetic Wax, Coco-Caprylate, Glycerin, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Ethylhexyl Triazone, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Octocrylene, Homosalate, Cetearyl Olivate, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Sodium Polyacryloyldimethyl Taurate, Phenoxyethanol, Butylene Glycol, Sorbitan Palmitate, Hydrogenated Polydecene, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Glycine Soja Seed Extract, Sorbitan Oleate, Carbomer, Polysorbate-20, Palmitoyl Oligopeptide, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Alcohol, Onopordum Acathium Flower/Leaf/Stem/Extract, Mica, Polymethyl Methacrylate, Trideceth-10, Tocopherol, Xanthan Gum, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, CI77891.



Jeśli chodzi o działanie serum, to jestem bardzo zadowolona. Przede wszystkim, produkt wchłania się w skórę w ciągu kilku chwil, tak więc bez problemu można stosować go pod makijaż, jak zaleca producent, ponieważ serum posiada filtr UVA/UVB (SPF 15). Ja stosowałam go przede wszystkim na noc, natomiast użyłam go kilka razy pod makijaż, by przetestować jego działanie także w ciągu dnia.


Makijaż na serum zachowuje się bardzo ładnie: dobrze się rozprowadza, trwałość jest tak samo dobra i nie waży się. Gdyby nie to, że na dzień używam filtra SPF 50+, na pewno stosowałabym produkt także na dzień.
Jeśli natomiast nałożyłam serum na noc, rano skóra była wygładzona i nawilżona. Co więcej, widziałam różnicę w regeneracji skóry, a wszelkie zmiany skórne szybciej się goiły. Dodatkowo skóra była bardzo ładnie zmatowiona.


Krótko mówiąc, jestem bardzo zadowolona z tego produktu. Nie jestem pewna, jak sprawdzi się na bardziej wymagającej skórze, ja wciąż mam bliżej do 20-tki, ale dla młodych dziewczyn będzie wyśmienity.

Pojemność: 50 ml
Cena: 30 zł


wtorek, 13 grudnia 2016

Jakie odnosimy korzyści z picia wody i jak to sprawdziło się u mnie?

Nigdy nie poruszałam tego tematu na blogu, a to dziwne, ponieważ zdrowie powinno być podstawą życia blogerek kosmetycznych. Mówiąc szczerze, ja nigdy nie piłam odpowiedniej ilości płynów, może jedną lub 2 herbaty dziennie, coś słodkiego i gazowanego do obiadu... Jakiś czas temu postanowiłam zmienić coś w swoim życiu i postanowiłam wypijać minimum 1,5 l wody dziennie - stosuję się do tego już od kilku miesięcy i aktualnie nie jestem w stanie wypijać mniej, bo zwyczajnie chce mi się pić. :)


Zainteresowałam się tym tematem, ponieważ wyczytałam gdzieś, że woda jest najlepszym lekiem na wszystko, ponieważ dokładnie oczyszcza organizm. Tak dokładnie, że nawet choroby są eliminowane. Mi zależało nie tylko na tym aspekcie zdrowotnym, ale i urodowym. ;)

Przede wszystkim moja skóra wygląda lepiej - jest jędrniejsza, nawilżona, gładka. Na co dzień nie mam już problemów z żadnymi bólami, choć i wcześniej pojawiały się sporadycznie. Różnicę zauważyłam jednak w bólach menstruacyjnych - jeśli występują, to trwają krócej i nie są już tak silne. Wprawdzie waga nie była nigdy moim problemem, ale schudłam, moje ciało jest smuklejsze i czuję się lepiej pod względem fizycznym.

Zastosowałam u siebie pewien schemat: każdy dzień zaczynam szklanką wody i wypijam ją w trakcie porannej toalety. Następnie robię sobie śniadanie i przygotowuję do niego zieloną herbatę z imbirem. Do końca dnia piję już tylko herbaty (ze względu na mróz - w okresie letnim piłam tylko wodę) - ale zawsze pamiętam, by na noc wypić wersję uspokajającą i aktualnie stosuję wersję z dodatkiem melisy, chmielu i lawendy.


Po porannej szklance wody czuję, że mój organizm jest przygotowany do rozpoczęcia dnia, czuję się bardziej komfortowo pod względem fizycznym. Natomiast wieczorna herbatka uspokaja mnie i pozwala spokojnie zasnąć (o ile w czasie między herbata a wejściem do łóżka nie pokłócę się z siostrą ;)).

Warto spróbować zmienić tryb życia choć na miesiąc - to niewiele, a pierwsze efekty będą już zauważalne. :)


sobota, 26 listopada 2016

Haul listopadowy!

Ostatnie dni są dla mnie wyjątkowe pod względem nowości kosmetycznych. Najpierw Shinybox, teraz haul - nie ma co ukrywać, naprawdę się rozpieszczam. Jesteście ciekawe, czym dokładnie? Zapraszam!


Od dawna nie używam zwykłego ręcznika do wycierania twarzy, zamiast niego stosuję ręczniki papierowe, dzięki czemu hamuję rozprzestrzenianie się bakterii. Moje ulubione - i najbardziej wydajne - to właśnie te rossmannowe. Są bardzo zbite, dobrze pochłaniają wilgoć i nie rwą się. Wystarczają na naprawdę długo, a przy cenie 6 zł, to naprawdę świetny interes!


Kończy mi się moje serum do biustu marki Eveline, które stosuję nieprzerwanie od 2 lat, więc postanowiłam skusić się na coś innego - tym bardziej, że mojego ulubionego serum nigdzie nie widziałam. Wybór padł na  krem do biustu marki Soraya. Ceny i pojemności produktów są takie same, więc mam nadzieję, że i działanie będzie podobne. Za ten krem zapłaciłam całe 12 zł. :)


Jako że były to zakupy rzeczy potrzebnych (za chwilkę zobaczycie, jakie było to oszustwo!), zaopatrzyłam się też w mój ulubiony płyn micelarny, którego chyba nikomu nie muszę już przedstawiać. :) Mam wrażliwe oczy, a on jest naprawdę perfekcyjny - dobrze zmywa makijaż, ale jest delikatny dla oczu.


Kolejną z rzeczy naprawdę potrzebnych był antyperspirant i tym razem wybrałam różową wersję Fa, która kosztowała mnie 6 zł. To niewiele, mam nadzieję, że sprawdzi się dobrze i nie podrażni mojej skóry. :)


Ostatnio prowadzę bardzo aktywny tryb życia, sporo pracuję, praktycznie nie ma mnie w domu, więc każda wieczorna kąpiel jest dla mnie chwilą relaksu. Aby maksymalnie relaksować się w trakcie kąpieli, stosuję różnego rodzaju sole/pudry/płyny do kąpieli. Tym razem wybrałam sól o zapach wanilii i lawendy. Jeszcze jej nie stosowałam, ale jeśli tylko się sprawdzi, na pewno kupię to maleństwo warte 3 zł ponownie!


W pielęgnacji całego ciała nie zapominam też o włosach. Regularnie stosuję maski i odżywki do włosów, do tego różnego rodzaju wcierki i olejki. Tym razem wybrałam maskę do włosów marki Schwarzkopf, która kosztowała w promocji 17 zł. Od razu muszę powiedzieć, że pachnie baardzo delikatnie i ma przyjemną szatę graficzną - naprawdę cieszy moje oko. :)


Na sam koniec 2 kosmetyki baardzo nieplanowane. Znalazłam je jednak w koszyczku obok kasy i nie mogłam się powstrzymać. Wersja czerwona, którą miałam przyjemność już dziś testować, kosztowała 6.50(!), natomiast drugi odcień wybił się trochę cenowo i musiałam zapłacić za niego ok. 25 zł.


Co czeka mnie teraz? Cóż, tylko testy!

czwartek, 24 listopada 2016

Shinybox - wydanie listopadowe

Dostałam go dosłownie 2 godziny temu, ale postanowiłam zrobić od razu fotorelację. Od kilku dni wiedziałam, że w boxie będzie 6 kosmetyków, w tym 5 pełnowymiarowych. Po rozpakowaniu zawartość wyglądała jednak skromnie. Czy jakość przeważyła? Spójrzmy!


Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy po otwarciu, to maniurka. ;) Od razu pozytywnie nastroiła mnie do dalszego przeglądania kosmetyków, ale zanim to zrobiłam, przyczepiłam ją po kryjomu mamie do płaszcza!


Oczywiście w środku znalazłam też zniżki do 2 sklepów, które od razu oddałam siostrze - ja staram się nie stwarzać już sobie okazji do zakupów.  :)


Jako pierwszy produkt pełnowymiarowy, otrzymałam puder marki Constance Carroll - na szczęście w jasnym odcieniu! Plastikowe opakowanie niestety od razu się zniszczyło, już teraz nie jestem w stanie szczelnie go zamykać. Za 12 g pudru płacimy 10,35 zł, więc nie powinnam liczyć na lepszą jakość. Mimo wszystko, szkoda. 



Kolejnym produktem pełnowymiarowym jest słodki peeling do ciała sweet&natural marki Delawell. W skład peelingu wchodzą oleje: makadamia, migdałowy, arganowy i olej z baobabu. Zapowiada się naprawdę obiecująco! Za 200 ml produktu musimy zapłacić 38,99 zł, więc wiążę z nim pewne nadzieje. :)


Pierwszą miniaturką jest próbka żurawinowego żelu pod prysznic marki Stenders. Jestem bardzo ciekawa, jak będzie pachniał w trakcie użytkowania, bo wygląda naprawdę zachęcająco. Aby mieć możliwość wykorzystania 50 ml takiego żelu, musimy zapłacić 9,90 zł.


Wiedziałam, że w boxie będzie jakiś lakier do paznokci, tyle zdążyłam wypatrzeć. I oto jest - utwardzający lakier do paznokci marki Mollon Pro. Ja otrzymałam wersję w odcieniu głębokiej zieleni z mocno połyskującymi drobinkami - jestem bardzo ciekawa, jak będzie z jego trwałością i kryciem, bo kolor naprawdę mnie zainteresował. 15 ml produktu kosztuje 18 zł i jest to kolejny produkt pełnowymiarowy.


Kolejnym produktem pełnowymiarowym jest mydło do twarzy i ciała Vis Plantis marki Elfa Pharm. Mi trafiła się wersja biszofitowa i już czeka w łazience na swoją kolej. ;) Moja mama - maniaczka mydeł - nie kryła zadowolenia! 70 g niebieskiego mydełka kosztuje 3,99 zł.



Ostatnim pełnowymiarowym i ostatnim kosmetycznym produktem, jaki znalazłam w pudełku, jest błyszczyk do ust Delii. Produkt kosztuje 6,44 zł - cena jednak nie ma dla mnie większego znaczenia, jeśli jakość będzie dobra. Niestety, trafił mi się bardzo jasny, delikatny kolor - ja wolę bardziej intensywnie podkreślać usta. Nie skreślam go jednak, wypróbuję i być może okaże się jeszcze perełką tego boxa. :)



Najlepsze zostawiłam sobie na koniec, moje drogie... Herbatka Idealny Poranek to coś, z czym wiążę największe nadzieje. Trafiła mi się wersja czarnej herbaty z bergamotką i kwiatem bławatka. Producent opisuje jednak produkt odrobinę bardziej poetycko: "Dystyngowany brytyjski Earl Grey z dodatkiem błękitnych kwiatów bławatka." - nie będę polemizować, wypróbuję i o ile będzie smakowała tak, jak pachnie, kupię sobie wersję pełnowymiarową, który kosztuje 20 zł za 100 g. :)



No dobrze, nie będę ukrywać - miałam dziś małego pomocnika! Poznajcie Roberta. ;)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...