Styczniowe denko.

Posty denkowe są moimi niekwestionowanymi faworytami wśród wszystkich wpisów. Moje denko być może nie jest tak pokaźne jak zużycia niektórych z Was, ale jednak nie mogę oprzeć się i nie pokazywać moich zużyć. :)

1. Dezodorant - Nivea, pure&natural action - nie zawiera aluminium, jest też bez konserwantów. Z informacji na opakowaniu wynika, że zapewnia 48-godzinną ochronę oraz zapach, a także nie pozostawia białych śladów na skórze i ubraniu. Przyznam, że tak długiego czasu ochrony nie byłam w stanie sprawdzić, jednak zgadzam się, jeśli chodzi o brak białych śladów na ubraniach. Co więcej, dezodorant cudownie, cudownie pachniał jaśminem. Nie kupię jednak już więcej - zimą! - ze względu na to, jak mocne uczucie chłodu zapewniał  od razu po spryskaniu się nim. Chłodnymi rankami to uczucie było nie do zniesienia.



2. Peeling do ciała, BeBeauty - nareszcie go zużyłam! Ten produkt jest chyba znany już wszystkim blogerkom. Delikatnie ściera naskórek, nie wysusza, pięknie pachnie, jednak nie kupię ponownie, gdyż moja gąbką antycellulitowa Syrena sprawdza się tutaj o niebo lepiej. 



3. Żel pod prysznic, Oriflame - miałam wersję o zapachu Blue Paradise, jednak z nie tego się spodziewałam. Moja siostra uznała, że zapach jest przyjemny, nienachalny, neutralny - mi w ogóle nie przypadł do gustu. Do tego dość słabo się pienił i był koszmarnie wydajny! Nie na tym jednak koniec - wielka butla (miałam 500 ml), w której umieszczono produkt, miała zepsutą zakrętkę, która nieustannie musiała być otwarta. Nie wrócę już do tego produktu.



4. Olejek antycellulitowy - Alterra, Brzoza i Pomarańcza - czyli produkt do włosów, twarzy i ciała w jednym. Wszędzie sprawuje się wyśmienicie i na 100% do niego wrócę! Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to zbyt intensywny zapach, który po pewnym czasie może stać się uciążliwy.

spójrzcie tylko na ten skład!


5. Lakier do paznokci - no name - byłam zadowolona kolorem i ceną, nie wrócę do niego więcej.


wybaczcie koszmarny wygląd paznokci, ale w momencie robienia zdjęcia byłam chora i nie zmywałam lakieru od 4 dni.
6. Tusz do rzęs - Wibo, Tusz z efektem sztucznych rzęs - produkt jest niezwykle tani, kosztuje ok. 8 zł, do tego nie osypuje się i rzeczywiście daje efekt mocno podkreślonych rzęs. Z całkowitą pewnością do niego wrócę.



7. Maseczka do twarzy - Soraya - nigdy, nigdy więcej. Produkt rzekomo przeznaczony jest do cery wrażliwej i naczynkowej, ma zredukować zaczerwienienia i przynieść ukojenie. Nic z tych rzeczy nie robi. Co więcej, wysuszyła mi skórę twarzy. Na szczęście miałam tylko jedną saszetkę, drugą wzięła moja siostra i podziela moje zdanie, co do jej działania.



8. Mydełko do twarzy - Mydlarnia Tuli, marchewka - czyli mydełko o wyśmienitym zapachu, którego resztki zużywa właśnie moja siostra. Z pewnością wrócę do tych mydełek, nie tylko tego. :) Miałam także wersję oliwkową i eukaliptus z makiem. Ich działanie dość widocznie się różniło, jednak wszystkie sprawowały się dobrze. Marchewka, wydaje mi się, przeznaczona jest do mniej wymagających cer, delikatnie nawilża i niesamowicie oczyszcza. Polecam!



9. Szampon do włosów - Dr Irena Eris, włosy przetłuszczające się i normalne, długotrwała lekkość - umyłam nim włosy dokładnie 31.12.12 r., dokładnie raz, więc nie jest to tak całkiem zużycie styczniowe. :) Moim zdaniem nie wyróżnia się niczym szczególnym - nie przedłuża świeżości włosów, nie unosi ich u nasady (co obiecuje producent), po prostu myje jak każdy inny szampon. Myślę, że sama bym go sobie nie kupiła.



Jak widać, zużyłam w tym miesiącu 9 produktów, z czego większość była raczej neutralna. Patrząc teraz na moje zapasy, obawiam się, że w lutym denko będzie jeszcze mniejsze!
A jak poszło Wam? Jeśli pokazywałyście na blogach swoje denko, koniecznie podajcie mi niżej linki. :)
Pozdrawiam!

Komentarze

  1. U mnie też dużo nie było:
    http://mixoflifetestuje.blogspot.com/2013/01/a-gdyby-takdenko-stycznia-i-2-wyrzutki.html

    Miałam ten dezodorant Nivea - całkiem przyjemny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mam zielony tusz z Wibo i jestem bardzo zadowolona, ale właśnie mi się kończy i chyba wypróbuję tę wersję, co Ty miałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wersję zieloną też muszę wypróbować. :)

      Usuń
  3. Nie miałam tego peelingu z biedronki, a chętnie bym go wypróbowała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety, trudno trafić na dobry produkt do cery wrażliwej i naczynkowej. Póki co najlepszą serią, która naprawdę widocznie usuwa zaczerwienienia i poprawia stan skóry (używają jej moja mama i babcia, obie mają cerę naczynkową) jest seria do cery naczynkowej Tołpy. Gorąco polecam, kosmetyki kosztują trochę więcej ale są warte swojej ceny.
    Od kilku miesięcy czaję się na jakiś peeling do ciała i nie mogę się zdecydować..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsza, moim zdaniem, jest gąbka Syrena. Choć jest niesamowicie ostra... :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Każdy komentarz daje mi bardzo wiele radości! Dziękuję Ci! :)