Yves Rocher, mleczko do ciała

UWIELBIAM balsamy do ciała. Uwielbiam. Moje uwielbienie jednak nie idzie w parze z zużywaniem produktów tego typu. Zwyczajnie wystarczają mi na bardzo długo, średnio pół roku, choć nie używam ich zbyt rzadko.


Domyślam się, że pierwsze, co rzuca się w oczy, to pościerana naklejka. Tak, niestety takie mankamenty musimy brać pod uwagę, jeśli chcemy się na niego skusić.


Opakowanie jest plastikowe, nie ma możliwości, byśmy mogły je ścisnąć. Odkręcana zakrętka - kolejny minus. Na szczęście mamy możliwość obserwowanie, z jaką częstotliwością wykańczamy mleczko. :)


Skład jest za to jak najbardziej w porządku. Jest niemal zachwycający. Od razu po wodzie znaleźć możemy olej ze słodkich migdałów, masło shea, a także wyciąg z aloesu. Trzeba przyznać, pod tym względem Yves Rocher się postarało.


Mleczko jest lekkie, z łatwością rozprowadza się na skórze i szybko wchłania. Skóra jest naprawdę nawilżona nawet na drugi dzień po zastosowaniu. Jeden minus, choć dość dziwny, jest taki, że gdy miałam przerwę, po pierwszym użyciu mleczka na dekolcie robiła mi się wysypka. Po drugim użyciu już znikała. Jakby moja skóra musiała przyzwyczaić się do niego. Zawsze mnie to zaskakiwało.


Czy polecam? Oczywiście! 400 ml kosztuje 20 zł, więc to naprawdę dobra cena, jak na takie działanie. :)


Komentarze

  1. kosmetyki yr do ciała są wspaniałe, szczególnie te serie przeznaczone do bardzo suchej skóry :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam to mleczko, ładnie nawilża i pięknie pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, ale właśnie przez nie przez jakiś czas będę trzymała się z dala od kokosowych kosmetyków. :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Każdy komentarz daje mi bardzo wiele radości! Dziękuję Ci! :)