poniedziałek, 6 stycznia 2014

Bioorganiczna kąpiel z borowiną.

Która z nas nie lubi wieczornych, gorących kąpieli? Być może odezwałoby się kilka negatywnych głosów, jednak ja z zapałem obstawałabym przy tej przyjemności. Przez ostatnie miesiące kąpałam się z Bielendą...


Produkt zamknięty jest w przezroczystej buteleczce ze ścierającymi się napisami i psującą zakrętką. Opakowanie jest więc raczej na nie, jednak dzięki temu, że opakowanie było przezroczyste, mogłam dokładnie kontrolować zużycie płynu. :)


Sam żel był stosunkowo gęsty. Zadziwiająca była jego barwa, gdyż w opakowaniu wydawał się czarny, na dłoni jednak robił się półprzezroczysty. Miał bardzo, bardzo intensywny zapach lasu, którego po czasie nie byłam w stanie znieść. To przykre, bo uwielbiam tak świeże zapachy.


Poniektóre z nas mogą być niezadowolone, ponieważ już na drugim miejscu w składzie, po wodze, znajduje się SLES. Dalej mamy substancje myjące, ekstrakt z borowiny i substancje zapachowe. Nie zabrakło też kwasu cytrynowego, który jest naturalnym konserwantem. Na samym końcu znaleźć możemy szkodliwe substancje barwiące.


Kolej teraz na najważniejszą część: sprawowanie żelu. Tutaj jestem na tak, ponieważ można go stosować zarówno jako żel pod prysznic, jak i jako płyn do kąpieli. Bardzo dobrze się pieni, nie wysusza skóry. Czasami żałowałam jednak, że nie pozostawia swojego zapachu na skórze.

Ilość: 400 ml
Cena: 27 zł
Link do strony producenta :)


4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Bardzo, jednak później może się znudzić. :)

      Usuń
  2. Nigdy nie miałam. Obecnie jestem zafascynowana olejkiem do kąpieli Farmony czekolada i pistacje. Cudnie pachnie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też muszę kiedyś wypróbować coś z Farmony, bo już niejedno dobre słowo słyszałam chociażby na temat zapachów tych produktów. :)

      Usuń

Każdy komentarz daje mi bardzo wiele radości! Dziękuję Ci! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...