Ciąg dalszy o kąpieli, czyli zanurzamy się z wanilią i czekoladą.

Aż wstyd przyznać, ale w swojej blogowej (i życiowej) karierze nie miałam nigdy żadnych pudrów ani kul do kąpieli. Na święta jednak moja babcia postanowiła dać mi możliwość wypróbowania tego rodzaju produktu. O czym mowa? O kuli do kąpieli z wanilią i czekoladą. :)


Kula zapakowana jest w dwa foliowe woreczki przewiązane u góry wstążeczką. Na kartoniku, który dołączony jest do opakowania, widnieje kilka informacji o produkcie. M.in. dowiadujemy się, że kosmetyk wykonany jest ręcznie(!).


W kuli zanurzone są płatki wanilii, które w naprawdę uroczy sposób rozpływają się po powierzchni wody w naszej wannie. Dodatkowo woda barwi się na biało, a nasza skóra po takiej kąpieli jest niesamowicie miękka. Być może to za sprawą oleju z pestek winogron, oleju z awokado i masła shea, które znajdziemy w składzie kuli. 

Produkt wystarczył mi na trzy użycia. Za każdym razem pienił się jednak coraz słabiej.

po pierwszym użyciu

po drugim użyciu

po trzecim użyciu
Waga: 165 g
Cena: nie jestem pewna, czy oszalałam, ale nie mogę znaleźć nigdzie na internecie ich ceny...

Gdybym miała możliwość, kupiłabym jednak ponownie, bo są fenomenalne!


Komentarze

  1. Kompiel z takimi rzeczami to sama przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oddałabym chociaż pół, ale już, niestety, za późno. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. W biedronce takie sprzedają :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Każdy komentarz daje mi bardzo wiele radości! Dziękuję Ci! :)