piątek, 26 grudnia 2014

Prezenty świąteczne! :)

Święta przemijają mi stanowczo zbyt prędko. Ale oprócz wspaniałych wspomnień, pozostają mi po nich także prezenty, czyli to, co z chęcią Wam pokażę. :)


Po pierwsze: książka. Zapowiedź z okładki już zdążyła mnie zachwycić, choć jeszcze nie zaczęłam jej czytać. Spójrzcie: "Gretchen Rubin zrozumiała to pewnego deszczowego dnia i zdecydowała, że sama spróbuje odkryć tajemnicę szczęścia. Aby tego dokonać, wprowadziła w życie Projekt Szczęście. Przez rok w każdym miesiącu skupiała się na określonej dziedzinie, takiej jak małżeństwo, praca, rodzicielstwo, samospełnienie. W styczniu, lutym, marcu... podejmowała nowe postanowienia: by okazywać miłość, kłaść się wcześniej spać, prosić o pomoc, bawić się, nie myśleć o skutkach. Wnikliwie przetestowała największe mądrości świata, współczesne odkrycia naukowe oraz lekcje popkultury na temat tego, jak być szczęśliwym. Wszystko po to, aby do grudnia osiągnąć pełnię szczęścia..."
Co o tym myślicie? :D


Następnie długopis - drobna rzecz, która niesamowicie mnie ucieszyła. Jestem ogromnie sentymentalna i nawet takie drobnostki oznaczają dla mnie wspomnienia. :) A Justyna to oczywiście moje kiedyś znienawidzonę, aktualnie lubiane, imię. ;)


Nie obyłoby się bez - w połowie zjedzonych - słodkich pierniczków. Kto nie lubi słodkości? Na pewno nie ja! :D


Czas na kosmetyki. :) Niesamowicie słodka linia Sweet Secret od Farmony, która będzie kojarzyć mi się tylko ze świętami - szczególnie wersja pierniczkowa! Po degustacji, wszystko zrelacjonuję! :)


Teraz przyszła pora na rękawiczki. Od dawna marzyła mi się skórzana wersja za łokieć i... mam je! :) Na zdjęciu zaznaczyłam zasuwak, dzięki któremu możemy odpiąć dłuższą część i pozostawić sobie wersję do nadgarstka. Ja chyba jednak wybierać będę dłuższą wersję, choć w cieplejsze dni. Rękawiczki mają jeden mankament, a mianowicie nie są ocieplane. Ubrałam je na pasterkę i dłonie strasznie mi zmarzły. :(


Ostatnia materialna rzecz - drewniane serduszko do zawieszenia, które wisi aktualnie nad moim łóżkiem. :D Trzeba przyznać, moi rodzice mają ogromne poczucie humoru. :D


Dostałam też jedną bardzo wspaniałą rzecz, atmosferę. Mimo że nie było śniegu, w naszym domu czuć było rodzinność i ciepło. To była wspaniała konfrontacja z codzienną, chłodną rutyną.

A jak Wasze święta? Czy minęły równie ciepło? :)

4 komentarze:

  1. Też jestem Justyna i nigdy nie lubiłam swojego imienia :) Teraz bardzo mi się podoba, bo Justyn mało! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę świetne prezenty :D Eh... zazdroszczę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejszy prezent opisałam na końcu. :)

      Usuń

Każdy komentarz daje mi bardzo wiele radości! Dziękuję Ci! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...