Inglot na poprawę humoru? Jak najbardziej!

Dziś skromnie, ale od razu na głęboką wodę. Nigdy nie miałam w swojej kolekcji nawet jednego cienia Inglota - więc kupiłam od razu całą paletkę. Ojej! Nie wygadałam się za szybko? :D


No cóż, do wyboru miałam kilka wersji, które zobaczycie z pewnością tutaj, tutaj, tutaj, tutaj - o, i tutaj! :)
Ostatnia to wersja moja, najbardziej neutralna. Eliminowałam je po kolei, aż została tylko ta.


Wlaśnie ta. :) Zaraz dorzucę więcej zdjęć, dorzucę tylko kilka informacji. Każda z paletek przeceniona jest z 60zł na 39zł, co więcej - wkłady można wymieniać (we własnym zakresie, oczywiście). Dla mnie to wspaniała informacja, ponieważ w końcu będę mogła stworzyć swoją wymarzoną paletkę (choć ta jest niebezpiecznie blisko ideału, o ile nim nie jest)!



Od jutra zaczynam testowanie. A Was, no cóż, proszę o informację, o ile wiecie coś na temat ich jakości. :) Czekam! :)


Komentarze

  1. Bardzo się opłaca taki zestaw. Jak bym miała się decydować na któryś zestaw tez bym wybrała Twoją paletkę. Z niej znam odcień 467 i jestem nim oczarowana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogę znaleźć tych nr, gdzie one są? :D

      Usuń
  2. Paletka typowo w moim guście! :) Uwielbiam takie kolory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, zrobię nią każdy makijaż i to mi pasuje. :)

      Usuń
  3. ja gdy mam zły humor nie wchodzę do inglota, bo kiedys tak zaszalałam przy wypłacie, ze reszte miesiąca musiałam na zupkach chińskich przelecieć...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahhah, ale ile przyjemności przy malowaniu, prawda? :D

      Usuń
  4. Uwielbiam cienie inglota. Zdecydowanie w moim stylu oprócz 3 i 5 z drobinkami. Pierwszy,albo drugi jest chyba nawet w mojej 3-cieniowej paletce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubię te z brokatem. :) Dobrze czasem mieć "błysk" na oku. Jest idealna, przynajmniej dla mnie! <3

      Usuń

Prześlij komentarz

Każdy komentarz daje mi bardzo wiele radości! Dziękuję Ci! :)