Byłam ostanio w kinie #2

Tym razem wybrałam film pod tytułem Z dala od zgiełku - czy polecam? :)


Film przedstawia historię młodziutkiej i pięknej kobiety o imieniu Bathsheba, której główną cechą jest niezwykła samodzielność, samowystarczalność. Główna bohaterka podejmuje decyzję, że nie chce wychodzić za mąż. I gdyby wierzyć dalszemu scenariuszowi, takim kobietom z miejsca zaczynają sypać się propozycje zamążpójścia. :D


Nasz główna bohaterka otrzymuje w spadku ogromne gospodarstwo, które przejmuje razem z osobami pracującymi tam - do grona pracowników dołącza też mężczyzna, który starał się o rękę zaradnej Bathsheby. Byłam ogromnie ciekawa, czy taka praca dla mężczyzny, który stracił nieszczęśliwie cały swój majątek, odbierze mu choć trochę z jego ogromnie męskiej godności.
Zdradzę tylko jedno - nie odebrała.


Nie polecam filmu, był - przynajmniej dla mnie - zbyt monotonny. Mimo wszystko, podobało mi się w nim kilka rzeczy i to ze względu na nie nie żałuję pieniędzy ani czasu, które poświęciłam na obejrzenie tego filmu. Są to:
  • atmosfera filmu,
  • krajobrazy oraz stroje,
  • ogromna kobiecość głównej bohaterki połączona z jej pracowitością i rozważnością w zarządzaniu gospodarstwem,
  • wątek miłosny młodziutkiej Fanny i sierżanta
Oprócz tego? Cóż, nasuwają mi się dwa powiedzenia: stara miłość nie rdzewieje oraz za mundurem panny sznurem. ;)


Wszystkie zdjęcia pochodzą stąd. :)

Komentarze