piątek, 31 lipca 2015

Denko lipca!

Powiedzcie, czy tylko mi tak prędko przemijają miesiące? Pamiętam sylwestra, a tu już ponad połowa roku za nami! Nawet nie wiem, kiedy przeleciał lipiec - mój miesiąc wakacji, miłości i... denka! :)


Naszym numerem jeden jest farba do włosów z Garniera. Wracam do niej co miesiąc, ponieważ to jedyna farba w odcieniu rudości, która zadowala mnie pod względem ceny, dostępności, długości utrzymywania się koloru oraz... samego koloru. :) Naprawdę polecam Wam wypróbować tę serię, myślę, że to jedna z lepszych drogeryjnych farb.




Kto następny? :) Dwójka przyjemniaczków, która już nie służy mi tak jak podczas naszych pierwszych miesięcy znajomości. Pędzel pochodzi z Rossmanna; pęseta - nie pamiętam. Ale to nic szczególnego, nie kosztowały wiele i na pewno do nich nie wrócę.:)


Tocca a... zmywacz do paznokci marki Isana. Miałam wersję o zapachu migdałów - cóż, migdałami to on na pewno nie pachniał, ale zmywał lakier dobrze, szybko, kosztował mniej niż 10 zł i tak, mam już kolejny w toaletce. :)



Następnie mamy mój ulubiony żel pod prysznic na okres zimowo-jesienno-śniegowo-deszczowy, czyli na pewno nie lipiec. :D Ale że przyszła kolej na niego, to zużyłam chętnie i z uśmiechem. I przyrzekam - wrócę do mojego zapachu pierniczków w okresie zimowym - Wam także to polecam! :)



Tuż za nim podąża mój były-ulubiony róż o wspaniałej, uroczej nazwie Babydoll - czy Was ona nie ujmuje? :) Mnie bardzo! Sprawował się całkiem nieźle, zapewniał naprawdę delikatny efekt zarumienionych policzków. Kosztował niewiele i rozsypał się w trakcie mojej podróży na Mazury. Aktualnie mam nowego ulubieńca, ale tego wciąż Wam polecam. ;)



Czymś jednak trzeba później ten róż zmyć, prawda? :) I w tej czynności pomagają mi płatki Pure Effect Soft Touch marki Cleanic. Mam już kolejne opakowanie; są tanie i pakowane po 120 sztuk. Jak mogłabym przejść obok nich obojętnie? :)


Jakiś czas temu z jednorazowych maszynek do golenia przerzuciłam się na te z wymiennymi wkładami. Zdecydowałam się wtedy na maszynki Gillette Venus i oto przed Wami mój pierwszy zużyty wkład. Są ostre, precyzyjne, z ruchomą główką, nie zacinam się nimi i tak, z pewnością przy nich pozostanę. Polecam i Wam, jeśli jeszcze nie próbowałyście. :)


A na wakacjach przydają się próbki, szczególnie jeśli chcemy myć włosy. :D W pośpiechu zdecydowalam się na szampon Isana z 7 ziół. Jakich? Nie wiem, bo nie za bardzo wierzę w takie rzeczy; ale mył dobrze, ładnie się pienił i pachniał niesamowicie ziołowo. Myślę, że na szybki urlop za miastem będzie idealny. :)



Punkt ostatni to próbki perfum marki Lou Pre.
  • Nr C122 to połączenie mandarynki, róży i piżma. Tak, ja lubię takie ciepłe, seksowne i lekko kwiatowe zapachy - bardzo przypadł mi do gustu.
  • Nr C120 to połączenie m.in. kwiatu pomarańczy, konwalii, paczuli i wanilii. To bardzo odważny zapach, bardzo mocny. Podobał mi się bardziej niż C122, ale to być może przez wzgląd na charakter tego zapachu.
  • Nr P429 - tak, lubię męskie perfumy :D - czyli drzewo kaszmirowe, kardamon i anyż - czy brzmi równie poetycko, jak i u poprzedników? Myślę, że tak. Mój mężczyzna mógłby tak pachnieć, na pewno nie miałabym nic przeciwko. :)

A teraz wszyscy lądują w śmietniku!
A jak Wasze denka? Pochwalcie się! :)

2 komentarze:

Każdy komentarz daje mi bardzo wiele radości! Dziękuję Ci! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...