Mam ratlerka 4 lata - moja doświadczenia z tym potworem. :)

Kocham zwierzęta, mam ich w domu mnóstwo. Jedno z nich dostałam w prezencie na moje 17 urodziny i takim oto sposobem w moim domu (i sercu!) zamieszkała Nancia. :)


Jak widzicie, dostałam ją dokładnie 31 lipca 2011 roku i dokładnie tak wyglądała jako szczeniaczek. :)
Na samym początku byłam przerażona - była zarobaczona, miała nieowłosiony brzuszek i - przynajmniej dla mnie, przyzwyczajonej do widoku naprawdę miniaturowych szczeniaczków - za długie nogi. :D


Kupiłam jej kojec, żeby miała gdzie spać, smycz i mnóstwo zabawek. Wychowywała się z innym pieskiem, żeby nie była samolubna. :D Ostatecznie jednak zasypiała z moją ręką w kojcu, co było dla mnie - uwierzcie - szalenie wygodną pozycją. Budziła się o 5 nad ranem i płakała, więc lądowała w moim łóżku, bo ręka w kojcu nie wystarczała - i w łóżku śpi do dziś. Mnie to nie przeszkadza, bo grzeje mi zimą stopy. :)


Bez problemu nauczyła się zarówno tego, że jej toaletą jest podwórko, jak i chodzenia na smyczy. Początkowo smycz równała się koszmarowi, więc wypracowałyśmy mały nawyk - zapinałam jej smycz i zaczęłam się z nią owym narzędziem tortur bawić - ostatecznie była to jedna z jej ulubionych zabaw i strach przed smyczą znikł na zawsze. :)


Ratlerki mają chudziutkie, kruche nóżki. Kiedy była jeszcze maleństwem, próbowała zeskoczyć z łóżka, ja nie zdążyłam jej złapać i jej nóżki nie utrzymały jej ciężaru i uderzyła pyszczkiem w podłogę. Skończyło się jednak tylko na płaczu i przytulaniu i za chwilkę zabawki znów były na pierwszym miejscu. :)


Nanci nie straszny jest mróz ani żaden duży pies - z odległości. :D Jest strasznym tchórzem, który zawsze broni swojej mamusi. Zimą marzną jej stópki, więc długie spacery nie wchodzą wtedy w grę. Doskonale zdaję sobie też sprawę z tego, że na starość może cierpieć na jakieś nóżkowe choroby i na pewno będziemy musieli uważać, by nigdy nic sobie nie zrobiła.


Uważam, że każdy piesek ma swój wyjątkowy charakter, jednak część z rzeczy, które czytałam o ratlerkach, się sprawdziła. Nancia nie lubi dzieci - być może dlatego, że w jej pobliżu zwyczajnie nie ma żadnych dzieci. Choć określenie nie lubi może być mylne - ona się ich zwyczajnie boi.
Jest też dość hałaśliwa i bardzo kapryśna. Czasem budząc się rano, mam przed oczami taki widok. :D


Oprócz tego jest jednak bardzo, bardzo kochająca i uwielbia się przytulać. Chociaż myślę czasem, że większą miłością niż mnie obdarowuje rogale maślane. :D
Myślę, że to wspaniała rasa, bardzo wierna. Poza tym, jak tu nie kochać takiego głuptasa? :D


Komentarze

  1. Jaki słodki psiak! Ja w zeszłym roku pożegnałam mojego kochanego jamniczka długowłosego po 16 latach :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, taka strata to naprawdę ciężkie przeżycie.. Mam nadzieję, że mimo tego obdarzyłaś miłością jakiegoś innego maluszka? :)

      Usuń
  2. Cudowna! Też miałam kiedyś ratlerka. Była fantastyczna, to był członek rodziny, sunia jedyna w swoim rodzaju, bardzo mądra i niesamowicie wierna. Dożyła 16 lat. Bardzo za nią tęsknię :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dusze wszystkich dobrych stworzeń zostają z nami na zawsze, w to wierzę. A może to już pora na nowego pupila? :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Każdy komentarz daje mi bardzo wiele radości! Dziękuję Ci! :)