Mój sposób na relaks w dni robocze. :)

Nie będę zbyt zaskakująca, jest to po prostu... rutyna. :)
Aby zacząć  i zakończyć dzień spokojnie, potrzebuję trochę czasu. Dlatego właśnie rano wstaję wcześniej, by mieć czas na gorącą kąpiel, nasmarowanie się balsamem, zjedzenie śniadania w szlafroku, poczytania książki/blogów kosmetycznych czy spędzenia czasu z mamą. :)


Zajmijmy się jednak przede wszystkim wieczorem. :)
Wracam z pracy koszmarnie zmęczona (12 godzin na nogach daje o sobie znać) i w pierwszej kojeności rzucam wszystko na łóżko i witam się z Nancią - przytulam się z nią, wygłupiam. Po takim powitaniu wraca mi ochota na to, żeby pójść szybciutko się umyć i przebrać - a więc wracam do porannego punktu wyjścia - jestem w szlafroku. :)


Wtedy dopiero zapalam świeczki, nastawiam wodę na herbatę i sprzątam bałagan pozostawiony na łóżku.
Kiedy wszystko jest gotowe, zjadam szybką kolację i... siadam przy łóżku i dopóki nie wypiję herbatki do końca, czytam, czytam i czytam. :)
To rewelacyjnie mnie uspokaja, wprowadza w taki półsenny stan. I mam ochotę wstać na drugi dzień i zrobić to wszystko ponownie, bo wiem, że wieczorem znów czekają mnie takie miłe chwile relaksu. :)


To wydaje się dziecinnie proste, ale jakie jest skuteczne. :)
I o ile barwniejsze mam wtedy sny! :D

Komentarze

  1. O tak, książka + herbata - nie ma nic lepszego na relaks :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też się to doskonale sprawdza. :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Każdy komentarz daje mi bardzo wiele radości! Dziękuję Ci! :)