Denko sierpnia. :)

Uwielbiam projekty denko! Uważam, że najlepszą opinię o kosmetyku możemy wyrazić, gdy zużyjemy go w całości. Czy Wy też odczuwanie taką satysfakcję, gdy wyrzucacie puste opakowania? :)


Na początek mamy balsam do ciała marki Isana, o którym pisałam już nawet tutaj. :) Zapach był naprawdę piękny, produkt był całkiem w porządku, tylko ta specyficzna konsystencja... Nie wiem, czy do niego wrócę.


Następny jest tonik do twarzy, o którym już też pojawił się wpis. No dobrze, nie całkiem o tej wersji zapachowej, ale uważam, że działanie jest identyczne. To najlepsze toniki, jakie znaleźć możemy, przynajmniej moim zdaniem, na polskim rynku. Stosunek jakości do ceny jest naprawdę nieporównywalny. Kupuję je odkąd pamiętam, choć tym razem troszkę je zdradziłam i zdecydowałam się na tonik marki Ziaja, ale z serii liście manuka - ciekawa jestem, jak będzie się sprawdzał w dłuższym okresie czasu. :)


Dalej jest tusz do rzęs Eveline - Volume Celebrities mascara - który kosztował naprawdę niewiele (około 15 zł), a sprawował się dobrze. Przyznam, że trochę zepsułam z nim sprawę, ponieważ kupiłam go, poużywałam (byłam bardzo zadowolona), następnie przez 2-3 miesiące nosiłam sztuczne rzęsy, kiedy tusz leżał i po tym czasie znów zaczęłam go używać, kiedy nie miał już takiej konsystencji jak na początku. Niemniej, byłam zadowolona i wrócę do niego, by poużywać go przez cały okres jego użyteczności. :)


Następnie mamy peeling do ciała, na temat którego pisałam tutaj. Kolejny mój zużyty ulubieniec! Był bardzo ostry, dobrze oczyszczał skórę i niesamowicie pachniał. Doskonały, wrócę do niego na pewno.


Teraz mamy ostatni produkt, o którym gdzieś już kiedyś pisałam i który także chwaliłam. :D Płyn micelarny marki L'Oreal - delikatny, bardzo dobrze usuwający makijaż z moich oczu. Co tu dużo mówić, mam już kolejną buteleczkę. :) Przypuszczam, że nie ostatnią. ;)


Jeśli jesteśmy już przy oczyszczaniu twarzy, to wykorzystałam też całkiem nijaki produkt do mycia buzi. Produkt miał konsystencję kremu, nie podrażnił mojej skóry, ale też nie wyróżnił się niczym szczególnym. Nie wrócę do niego ponownie.


Na koniec przyszedł czas na próbeczki. Tym razem znów mam perfumy marki Lou Pre i w kolejności:
  • P137 - połączenie wanilii, jaśminu i anyżu - perfumy są cytrusowe, świeże, z delikatną ciepłą nutką. Bardzo przyjemne. :)
  • C126 - który był odrobinę cięższy od poprzednika, ale mam wrażenie, że jego zapach szybciej się ulatniał. Nie jest już nawet wyczuwalny w moim maleńkim flakoniku.
  • C102 - to zapach bardziej elegancki, ciężki, ale kobiecy.
  • C124 - to zapach kwiatowy, ale orientalny Bardzo ciężki do zdefiniowania, przez to niesamowicie ciekawy. 
Uff, to już koniec! Nie spodziewałam się, że w sierpniu zużyję aż tyle produktów i że będzie wśród nich aż tylu ulubieńców! :)

Komentarze

  1. Ostatnio stałam nad tym masełkiem Isana, ale zapach nie do końca mi pasował :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? A mnie urzekł, uwielbiam go! :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Każdy komentarz daje mi bardzo wiele radości! Dziękuję Ci! :)