czwartek, 17 września 2015

O szminkowym ulubieńcu marki Maybelline słów kilka.

Maybelline to jedna z tych marek, które są tak ogólnodostępne, że szminek z ich kolekcji mam kilka. W sierpniu jednak uznałam - patrząc w swój szminkowy zbiór - że troszkę przesadzam z ilością kosmetyków kolorowych do ust i zabieram się za zużywanie ich.
A że przy okazji odkryłam szminkę, dla której warto poświęcić osobny post? Tym lepiej!


Szminka jest prezentem świątecznym, której kolor, przyznaję, początkowo mnie wystraszył. Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam intensywne kolory na ustach, ale toż to niemal neon, choć w ciemniejszym wydaniu, więc jak on będzie współgrał z moimi rudymi włosami?


Cóż, wbrew moim obawom, całkiem nieźle. Tworzy nieklasyczny kontrast pomiędzy ustami a kolorem włosów, a oprócz tego robi cały makijaż. :)


Jeśli chodzi o walory pielęgnacyjne mojej Vivid Rose, to są całkiem niezłe. Balsamy do ust stosuję tylko na noc, w ciągu dnia natomiast nie rozstaję się ze szminką i dopóki nie zacznę nadgryzać ust, odrywać skórek i maltretować je w każdy sposób możliwy dla zębów, to skóra ust jest w dobrym stanie. :)


 Szminka nie osadza się na zębach (chyba że o czymś nie wiem :D), ale pozostawia już swój trwały ślad na kubkach, sztućcach czy innych przedmiotach w niebezpiecznie bliskiej odległości do naszych ust.
Myślę jednak, że bez jedzenia i picia, szminka wytrzyma na naszych ustach około 5 godzin w nienaruszonym stanie. Jeśli już jednak jemy w jej towarzystwie, radzę po posiłku sprawdzić jej stan, ponieważ lubi zetrzeć się po wewnętrznej stronie i pozostać na krawędziach ust, co - w przypadku tak intensywnego koloru - jest niedopuszczalne.


 Szminka jest lekko połyskująca i kremowa, ale nie zawiera żadnych drobinek, przy czym pigmentacja jest na doskonałym poziomie.
I jak, macie już ochotę spróbować? :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy komentarz daje mi bardzo wiele radości! Dziękuję Ci! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...