Top coat Sally Hansen - czy dobrze wydałam swoje pieniądze?

Maluję paznokcie dokładnie 2 razy w tygodniu - oczekuję zatem, że lakier utrzymywał będzie się w całkiem znośnym stanie około 3-4 dni. W tym celu zawsze stosuję jakiś top coat, a tym razem wybrałam ten z Sally Hansen. Zgadnijcie, zaspokoił moje paznokciowe zachcianki?

A jeśli nie macie ochoty zgadywać, zajrzyjcie, co jest dalej! ;)


Buteleczka jest całkiem spora, to w końcu aż 13,3 ml! Nie możemy jednak, niestety, kontrolować zużycia produktu, ponieważ nasze opakowanie, jak widać, jest czarne. Dla mnie to już niestety całkiem poważny minus...


Nasz lakier nawierzchniowy ma bardzo, bardzo płynną konsystencję - do tego stopnia, że spływa z pędzelka i rozlewa się na paznokciu. Przyznam, że często to bywa problematyczne. Dodatkowo nakrętka nie należy do najwygodniejszych i niejednokrotnie już wypadła mi z ręki.


Top coat ma za zadanie utrwalać oraz wysuszać w błyskawicznym tempie uprzednio nałożoną warstwę lakieru. Jak poszło Sally?
Cóż, jeśli chodzi o prędkość wysychania lakieru - jestem pod niesamowitym wrażeniem. Teraz na zabiegi upiększające paznokcie potrzebuję o połowę mniej czasu. To niesamowite!
Natomiast punkt drugi - trwałość - zdecydowanie kuleje. Zdarza się, że lakier potrafi odpryskiwać już na drugi dzień.


Skład:Ethyl Acetate, Alcohol Denat., Butyl Acetate, Cellulose Acetate Butyrate, Acrylates Copolymer, Trimethyl Pentanyl Diisobutyrate, Sucrose Benzoate, Triphenyl Phosphate, Nitrocellulose, Etocrylene, Isopropyl Alcohol, Benzophenone-1, Dimethicone, Alumina, Benzimidazole Diamond Amidoethyl Urea Carbamoyl Propylpolymethylsilsequioxane, Diamond Powder, Hydrolyzed Rhodophycea Extract, Platinum Powder.

Ja już do niego nie wrócę, być może nie potrafię z nim pracować... Miałyście go, jak się u Was sprawdzał? :)



 

Komentarze