sobota, 27 lutego 2016

Ulubieńcy lutego!

Troszkę skromni ci moi ulubieńcy, ale na cóż więcej mogłam liczyć po sesyjnym lutym? Jedno jest pewne, miesiąc przeminął mi pod znakiem kredek - tych do ust i tych do powiek. A Wam? :)


Na sam początek mój smakowity prezent urodzinowy, czyli masło do ciała o zapachu jagodowym. Wydaje mi się, że w doborze kolorystycznym słoiczka coś nie za bardzo współgra, ale jeśli chodzi o zapach, działanie i sposób nakładania produktu? Jestem zachwycona! Masło jest gęste, ale nie na tyle, by utrudniać nakładanie na skórę, przy czym wchłania się w naprawdę zadowalającym tempie. Zapach niestety nie utrzymuje się na skórze długo, ale zaraz po wyjściu z łazienki, gdzie aplikuję masło na skórę, roznosi się po każdym pomieszczeniu, w którym przebywam. :) Stosuję go codziennie i moja skóra jest bardzo gładka i nawilżona, nawet w mroźniejsze dni. Wspaniały. :)



Pozostając w temacie kosmetyków kondycjonujących nasze ciało, chciałam wspomnieć o nieodłącznym towarzyszu moich rzęs od 7 miesięcy. W maju zeszłego roku zrobiłam sobie sztuczne rzęsy, które nosiłam później przez 3 miesiące. Po ściągnięciu, moje naturalne rzęsy były słabsze i było ich mniej. Zaczęłam co wieczór aplikować na nie olej rycynowy, który w pół roku naprawił 3-miesięczne szkody. Teraz mam gęste, długie i ciemne rzęsy. Oczywiście, mam takie genetyczne możliwości, ale mój ulubieniec tylko je wzmocnił. :) Polecam go każdemu!


Pozostając w tematyce oczu, w tym miesiącu kupiłam sobie 2 kredki do powiek marki Sephora. Cóż mogę powiedzieć, są mięciutkie, niesamowicie napigmentowane, super trwałe i tanie - kosztują tylko 30 zł. Nie będę ukrywać, planuję wypróbować każdy kolor. Złotą polecam na początek, bo pasuje do każdego makijażu. Ostatnimi czasy nakładałam ją na całą dolną powiekę, na górną nakładałam jasny perłowy cień, tuszowałam rzęsy i na tym kończyłam makijaż oka, dzięki któremu dostawałam później mnóstwo komplementów na temat tego, jak świeżo wyglądam. :)


Na koniec bardziej drapieżny akcent - matowa kredka do ust marki Golden Rose. Mam wrażenie, że ten produkt powoli staje się już kultowy - być może dzięki cenie (ok. 13 zł), pigmentacji i trwałości. Mam ją jeszcze w kolorze nr 10, czyli w bardziej dziennym zgaszonym brudnym różu i obie zachowują się na ustach w ten sam sposób. Znalazłam tylko jedną wadę, mianowicie - wysuszanie ust. Ale to tylko pociąga za sobą konieczność stosowania balsamów nawilżających, które uwielbiam, tak więc nie narzekam i polecam!

nr 04 :)
Może nasi ulubieńcy się powtórzyli? Albo macie zgoła inne zdanie? Opowiedzcie mi! :)

8 komentarzy:

  1. Olej rycynowy stosowałam na rzęsy, ale lepiej się u mnie sprawdza rumiankowa pomadka Alterry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja siostra jej używa i też chwali. :)

      Usuń
  2. Olejek rycynowy stosowałam na paznokcie, bardzo je wzmocnił i lśniły. Na rzęsy zamiennie zodżywkami. Oczywiście olej działał lepiej, ale źle mi się go aplikuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też lubię te matowe kredki z GR, uwielbiam właśnie kolor 10 oraz 8 ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Olej rycynowy świetnie też działa na paznokcie ; )

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz daje mi bardzo wiele radości! Dziękuję Ci! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...