Haul pielęgnacyjny - twarz!

Pomyślałam sobie ostatnio, że jak już wracać, to z przytupem. Czyli z haulem, chciałam powiedzieć. ;) Będąc ostatnio z mamą w Carrefourze, wpadłam na ciekawą szafę z kosmetykami, w której część z nich była przeceniona. Znam siebie, wiedziałam, że nie odejdę od szafy bez niczego - takim sposobem mam o 4 kremy do twarzy więcej...


Pierwszy z nich, jednocześnie jedyny w szklanym słoiczku, to krem krem na noc z olejkiem arganowym BIO. Ma najmniejszą pojemność, bo tylko 40 ml i jest ważny przez 6 miesięcy od otwarcia. To małe cudo o przepięknym składzie, kosztowało mnie - uwaga! - 11.99 zł. To była już ostatnia sztuka, nie mogłam go nie wziąć!



Kolejny w kolejności jest krem na dzień z olejkiem arganowym BIO o zapachu kwiatu pomarańczy. Próbowałam już coś wyczuć przez plastik, którym jest zabezpieczony, i póki co zapowiada się obiecująco. :) Ten produkt ma już jednak 100 ml, jednak czas do zużycia jest niezmienny - 6 miesięcy. Także kosztował ok. 12 zł.



Od razu do niego dobrałam jeszcze krem na noc. Wszystkie parametry pozostają bez zmian, ten jednak już na drugim miejscu w składzie ma olejki, więc na pewno będzie bardziej treściwy. A przyglądając się tej wersji na noc, zauważyłam jeszcze jedną...



... jeszcze jedną, po którą wróciłam na drugi dzień i także była już ostatnia! Tym razem jest to krem na noc z mlekiem oślicy BIO, wzbogacony masłem shea o zapachu tajemnice Nilu. Przyznajcie, że brzmi obiecująco! Ten krem nie był już jednak na promocji i kosztował mnie 25 zł. To w dalszym ciągu nie jest zbyt dużo jak za takie składy i pojemność!



Jestem taka zadowolona z tych zakupów! Gdyby nie to, że w domu mam 5 innych doskonałych kremów, które czekają na swoją kolej - wszystkie oczywiście zamknięte :) - wzięłabym także jakieś sera. W dalszym ciągu zastanawiam się też, czy nie wrócić po kremy do rąk, które też wyglądały (a raczej ich składy) obiecująco!

Komentarze