Hebe made me buy it!

Ja naprawdę nie planowałam wejść do Hebe. Naprawdę. Ale pojawiło się kilka okoliczności, które sprawiły, że weszłam, zobaczyłam i kupiłam. ;)


Zakupy podzieliłam na dwie wizyty. W trakcie pierwszej kupiłam wodę perfumowaną Jimmy Choo. Jestem kiepska w opisywaniu zapachów, do tego jestem chora, więc nie byłam za bardzo w stanie sprawdzić zapachów. Wszystkie je jednak już kiedyś testowałam i miałam zdecydować się na jedną wersję, ale tydzień temu miałam urodziny, więc pozwoliłam sobie na szaleństwo!
Flakon jest cudowny! Bardzo kobiecy, ale zadziorny, być może przez tę chropowatą powierzchnię. Zapłaciłam za nią 119,99 zł.



Wzięłam też wodę perfumowaną Ma Vie, której główną nutą zapachową jest kaktus. Cudowna, słodko-cytrusowa mieszanka, którą bardzo chciałam mieć w wersji pełnowymiarowej. Flakon już aż tak mnie nie zachwyca, jest piękny, różowy, ale może odrobinę zbyt toporny. Ten zakup kosztował mnie 139.99 zł.



Do zakupów dostałam mały gratis - bazę pod cienie marki Hean. Chciałam ją już kiedyś wypróbować, była na mojej liście "do kupienia", tak więc ekspedientka spełniła moje życzenie. :) Jestem ciekawa, jak się sprawdzi!


W trakcie drugiej wizyty, już całkowicie zaplanowanej, kupiłam sobie wodę perfumowaną Versace Crystal Noir. Uwaga, na stronie internetowej Hebe ta woda jest przeceniona na 199.99 zł, natomiast stacjonarnie największa pojemność kosztuje 159.99 zł. Tutaj flakon znów mnie zachwycił, oby i trwałość nie zawiodła!







Do zakupów dobrałam też bananową maskę do włosów. Już tyyle czasu się nad nią zastanawiam, że w końcu musiałam ją kupić. :) Kosztowała 11,99 zł i - uwaga! - naprawdę pachnie bananami!


I to już tyle z moich zakupów. Mam szczerą nadzieję, że w najbliższym czasie nie pojawi się kolejny taki post, bo w końcu zbankrutuję! ;)

Komentarze

  1. Zakupy aż miło patrzeć :) Zupełnie nie masz czego żałować, a tym bardziej jeśli miałaś urodziny - wtedy bezwględnie się należy! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam już drugą butelkę perfum Jimmy Choo. Za pierwszym razem była to 30 a teraz mam 60 :-)
    Jestem z tych co jednak dzielą zapachy na sezon letni i zimowy.. Jimmy Choo to zdecydowanie jesienno-zimowy zapach po który lubię sięgać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też używałam go już kiedyś w okresie jesienno-zimowym i teraz - w dalszym ciągu zakochana - wróciłam do nich. :) ale zdradzę, że powoli zaczynam je zdradzać z Versace... :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Każdy komentarz daje mi bardzo wiele radości! Dziękuję Ci! :)