sobota, 26 listopada 2016

Haul listopadowy!

Ostatnie dni są dla mnie wyjątkowe pod względem nowości kosmetycznych. Najpierw Shinybox, teraz haul - nie ma co ukrywać, naprawdę się rozpieszczam. Jesteście ciekawe, czym dokładnie? Zapraszam!


Od dawna nie używam zwykłego ręcznika do wycierania twarzy, zamiast niego stosuję ręczniki papierowe, dzięki czemu hamuję rozprzestrzenianie się bakterii. Moje ulubione - i najbardziej wydajne - to właśnie te rossmannowe. Są bardzo zbite, dobrze pochłaniają wilgoć i nie rwą się. Wystarczają na naprawdę długo, a przy cenie 6 zł, to naprawdę świetny interes!


Kończy mi się moje serum do biustu marki Eveline, które stosuję nieprzerwanie od 2 lat, więc postanowiłam skusić się na coś innego - tym bardziej, że mojego ulubionego serum nigdzie nie widziałam. Wybór padł na  krem do biustu marki Soraya. Ceny i pojemności produktów są takie same, więc mam nadzieję, że i działanie będzie podobne. Za ten krem zapłaciłam całe 12 zł. :)


Jako że były to zakupy rzeczy potrzebnych (za chwilkę zobaczycie, jakie było to oszustwo!), zaopatrzyłam się też w mój ulubiony płyn micelarny, którego chyba nikomu nie muszę już przedstawiać. :) Mam wrażliwe oczy, a on jest naprawdę perfekcyjny - dobrze zmywa makijaż, ale jest delikatny dla oczu.


Kolejną z rzeczy naprawdę potrzebnych był antyperspirant i tym razem wybrałam różową wersję Fa, która kosztowała mnie 6 zł. To niewiele, mam nadzieję, że sprawdzi się dobrze i nie podrażni mojej skóry. :)


Ostatnio prowadzę bardzo aktywny tryb życia, sporo pracuję, praktycznie nie ma mnie w domu, więc każda wieczorna kąpiel jest dla mnie chwilą relaksu. Aby maksymalnie relaksować się w trakcie kąpieli, stosuję różnego rodzaju sole/pudry/płyny do kąpieli. Tym razem wybrałam sól o zapach wanilii i lawendy. Jeszcze jej nie stosowałam, ale jeśli tylko się sprawdzi, na pewno kupię to maleństwo warte 3 zł ponownie!


W pielęgnacji całego ciała nie zapominam też o włosach. Regularnie stosuję maski i odżywki do włosów, do tego różnego rodzaju wcierki i olejki. Tym razem wybrałam maskę do włosów marki Schwarzkopf, która kosztowała w promocji 17 zł. Od razu muszę powiedzieć, że pachnie baardzo delikatnie i ma przyjemną szatę graficzną - naprawdę cieszy moje oko. :)


Na sam koniec 2 kosmetyki baardzo nieplanowane. Znalazłam je jednak w koszyczku obok kasy i nie mogłam się powstrzymać. Wersja czerwona, którą miałam przyjemność już dziś testować, kosztowała 6.50(!), natomiast drugi odcień wybił się trochę cenowo i musiałam zapłacić za niego ok. 25 zł.


Co czeka mnie teraz? Cóż, tylko testy!

5 komentarzy:

  1. Schwarzkopf jeszcze mnie nie skusił. I w zasadzie nawet nie wiem dlaczego. Pewnie po prostu przyjdzie na niego kiedyś pora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może przyszła pora, by coś od nich przetestować... :)

      Usuń
  2. Lubię też tą maskę ze Schwarzkopfa :) i ten zapach... Mmmm... :) Ale wg mnie lepsze efekty daje Joico Revitaluxe, a jeszcze lepsze zabieg rekonstrukcji wykonywany w salonie. Polecam )

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz daje mi bardzo wiele radości! Dziękuję Ci! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...